2014/04/29

Rowerem przez Gdańsk

Sport i rekreacja (cz.2)


Powoli z każdym dniem, robi się coraz cieplej, więc coraz więcej będzie postów z wycieczek rowerowych. Wczoraj celem była największa atrakcja Trójmiasta. I nie mówię tu o Żurawiu czy Długim Targu w Gdańsku. Mowa o morzu i plaży, czyli miejscu, gdzie ludzi w lato jest bez wątpienia najwięcej.  Tym razem, padło na plaże w Brzeźnie.

molo brzeźno




Plaża ładna, powiedzmy, że dość czysta. Jest też molo i to darmowe (w Sopocie w tym roku wejście na molo kosztuje 7,50 PLN- :D). Ładny widok na zatokę. Boiska do gry w siatkówkę, a w samo lato dojdą jeszcze imprezy, muzyka i tańce, także klimat całkiem fajny.

Gdańsk Brzeźno

plaża brzeźno



Dodam jeszcze, że powoli robi nam się w Polsce, taka mała Holandia. Rowerzystów w ciągu ostatnich lat przybyło chyba kilkukrotnie. W centrum jak stałem na światłach to kolo mnie na zieloną lampkę czekało jeszcze z dziesięciu rowerzystów. I ten tłok na drogach rowerowych. Normalnie szaleństwo, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście.

Zapraszam również do posta z pierwszej tegorocznej wycieczki rowerowej KLIK



2014/04/28

Wizualizacje twoich celów

Zrealizuj marzenia!


marzenia

Wizualizacje, tworzone w naszych głowach, przez naszą wyobraźnie, to bardzo silne narzędzie do spełniania celów, które sobie założyliśmy. Nic tak nie pobudza do działania jak nasza fantazja. Dwa dni temu czytałem posta na jestKultura.pl, gdzie autor, piszę o tym, że ludzie pytają go o motywację. Głownie o zdjęcia, cytaty, książki, itp. I prawda jest taka, że warto motywować się w ten sposób, w ogóle w jakikolwiek sposób. I nigdy nie powiem, że jest to kiepski pomysł, ale chciałbym przybliżyć wszystkim coś mniej znanego, a chyba najbardziej wartościowego. Wizualizacje, o których wspomniałem wcześniej mają niesamowitą moc. Bo przecież możemy sobie wyobrazić, co tylko chcemy, kompletnie nic nas nie ogranicza. A stawiając codziennie przed nasze oczy obraz, który sobie "wyśniliśmy", zmuszamy mózg do dążenia ku jego realizacji. I tym samym metodą małych kroków, docieramy do tego wielkiego i najważniejszego celu!

Poniżej zapraszam do zapoznania się z krótkim ćwiczeniem wizualizacji twoich celów.
Polecam użycie słuchawek, pozwalają się bardziej "odłączyć".



2014/04/26

"Dania z patelni"

Z tą książką się nie najesz.


Kilka dni temu moja dziewczyna kupiła książkę kulinarną "Dania z patelni -sprawdzone przepisy". Nie wiem gdzie ją kupiła i ile zapłaciła, ale już po jednym przepisie uważam, że książka nie jest warta żadnych pieniędzy. Jeśli chodzi o wygląd, to jest na prawdę ładna co przyciąga. Twarda i kolorowa okładka, plus bardzo pobudzające apetyt zdjęcia. Cóż, zdjęcia w środku ładne, ale niestety nie mające nic wspólnego z przepisami, które są do nich dołączone.

A teraz wyjaśnienie, dlaczego takie słowa krytyki z mojej strony. Wracam do domu, po całym dniu w pracy. Brzuch przykleja mi się z głodu do kręgosłupa. Na szybko podjadłem jakąś sałatkę, żeby tylko zaspokoić chociaż na chwilę głód, po czym zabrałem się za zrobienie "Placuszków z bananami". Z tego oto przepisu:

placuszki z bananami


Na zdjęciu piękne placuszki, wyglądają jak amerykańskie Pancakesy, ślinka mi pociekła, myślę kurde, zamiast miodu, chyba pójdę do sklepu po syrop klonowy, tak jak to się je w Stanach. Na szczęście lenistwo wygrało, bo jak się później okazało byłaby to tylko strata pieniędzy, bo syrop by się zmarnował. Sładniki dałem dokładnie w takich samych proporcjach jak w przepisie. Sposób przygotowania to pięć zdań, więc wykonać go ze 100% dokładnością trudne nie było. Rozgrzałem patelnie, rozlewam ciasto i takie coś mi wychodzi...

pancakes

Zbyt apetycznie to nie wygląda, niestety smak również za ciekawy nie był. placki wyszły, cienkie, gumowate i po prostu nie dobre. Musiałem zjeść, aż dwa, żeby do mnie doszło, że żaden miód, syrop ani dżem już tego nie uratuję. Strasznie nie lubię wyrzucać jedzenia, ale tym razem musiałem.

Wrzucę jeszcze zdjęcie okładki, dla wszystkich tych którzy są wzrokowcami i chcą ominąć tą książkę szerokim łukiem.

książka kucharska





2014/04/24

Finał Ligi Mistrzów

Czyli coś głownie dla panów.


Atletico, Real, Chelsea czy Bayern 
po pierwszej kolejce półfinałów ciężko wskazać faworyta.


Nie wiadomo kto zagra w finale tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, ale pewne jest, że będzie to ciekawe widowisko, a dodatkowo każdy możliwy finał będzie niósł za sobą jakiś ciekawy podtekst...

Jeśli w finale spotkają się:
Atletico Madryt i Real Madryt -to będziemy mieli w finale dwa kluby z jednego miasta, a nic taki nie podkręca atmosfery jak pojedynki derbowe.

Jeśli zaś w finale spotkają się:
Atletico Madryt i Bayern Monachium -to będziemy mogli oglądać starcie debiutanta, który raz w swojej historii zagrał w finale (i go przegrał) kupę lat temu, z aktualnym mistrzem. Cóż to byłaby za sensacja, jakby zespół z Madrytu, pokonał Bawarczyków. A biorąc pod uwagę formę jednych i drugich, śmiało można powiedzieć, że wszystko jest możliwe.

Jeśli o puchar będą walczyć:
Bayern Monachium i Chelsea Londyn -to dodatkowo będziemy mieli starcie Guardioli z Mourinho,  a wiadomo, najwięksi rywale jeszcze z ligi hiszpańskiej, na pewno będą chcieli pokazać swoją wyższość w nowych klubach.

Natomiast jak w ostatnim meczu LM spotkają się:
Chelsea Londyn i Real Madryt -to będzie to ponownie spotkanie Mourinho, ale tym razem, że swoim poprzednim klubem. I znowu, Portugalczyk będzie chciał pokazać swoją pozycję trenerska. Ale Real i jego piłkarze, na pewno też pokażą, że są drużyną z charakterem, bez względu na to kto jest trenerem.

Nic tylko czekać na drugą rundę półfinałów, no i oczywiście sam finał.


atletico madrid

real madrid

chelsea london

bayern munchen

2014/04/23

Piękna i słoneczna Hiszpania

Marzenia z dzieciństwa.


Dawno, dawno temu, kiedy to miałem jakieś 11 lat, czytałem namiętnie najpopularniejszy w tamtych latach tygodnik dla młodzieży, Bravo Sport. Wtedy to zacząłem, kibicować Realowi Madryt, który po dzień dzisiejszy jest moim ulubionym klubem piłkarskim. Jedną z największych gwiazd i najlepszym strzelcem Realu był wówczas Hiszpan Raul Gonzalez. Z racji tego, że oczywiście był to mój nr 1 wśród piłkarzy, to szybko też stałem się kibicem Hiszpańskiej Reprezentacji w piłce kopanej... Ale dlaczego ja o tym piszę, skoro to nie piłka nożna jest tematem tego postu. A no dlatego, że nie długo trzeba było czekać, aby kraj ten, stał się największym podróżniczym marzeniem mojego dzieciństwa. Interesowało mnie wszystko, ciekawe miejsca, zabytki, kultura. Lecz najbardziej moje marzenia nakręcał, tamtejszy śródziemnomorski klimat. Pogoda, plaża, morze i słońce. 

Kilka lat później mój brat wyjechał na stałe do pracy właśnie do Hiszpanii. Co oczywiście przyczyniło się do tego, że w kolejnych latach moje marzenia spełniły się z nawiązką. Miałem okazje spędzać tam całe wakacje od połowy czerwca do końca sierpnia, trzy lata z rzędu. Zapoznałem się z tym krajem nie tylko od strony turystycznej, ale także od strony życia i pracowania tam. Poznałem wielu Hiszpanów, ich temperament i język.

Poniżej chciałbym pokazać wszystkim i jednocześnie zachęcić do odwiedzenia, kilka ciekawych i pięknych miejsc, jakie miałem okazje z fotografować będąc tam w sumie czterokrotnie w ciągu ostatnich kilku lat. 

Więc lecimy! 

Murcia
autostrada

plaza de toros

katedra Murcia

katedra Murcia



Monteagudo
rio de espana

zachód słońca



Abanilla
Abanilla

Abanilla



La Manga
La Manga



Campoamore
Campoamore



Alicante
zamek Alicante

palmiarnia Alicante

panorama Alicante

zamek Alicante



Benidorm
Benidorm
Osobny wpis nt.  Benidormu



Poniżej jeszcze kilka zdjęć z autostrady na trasie Valencia- Alicante

wschodnie wybrzeże Hiszpanii

wschodnie wybrzeże Hiszpanii

Cullera

wschodnie wybrzeże Hiszpanii

2014/04/22

Święta, święta i po świętach

Tułaczka po Polskich dworcach


Dla jednych czas odpoczynku, dla innych niekoniecznie. U mnie od piątku 24 godziny bez snu, w tym 2 na siłowni, 8 w pracy i 6 za kierownicą. Przy okazji zaliczony Poznań który nie był w planach, ale cóż oznakowanie na Polskich drogach idealne nie jest. Choć w porównaniu do Czech to i tak jest miód. Niedziela od rana też za kierownicą, ale tylko 150 km więc nie było źle. I poniedziałek powrót do Gdańska, autokarem. 9 godzin drogi, a rano już do pracy. Oczywiście nie mogło zabraknąć czasu dla znajomych, z każdym trzeba było przynajmniej na chwile się zobaczyć, bo by się jeszcze po obrażali hehe. Podsumowując, święta zalatane.

Jak już wspomniałem wcześniej, powrót autokarem. Trasa Wrocław - Poznań - Gdańsk. Nie trzeba było kierować, więc była możliwość zrobienia kilku zdjęć.

Wrocław, jedno z ładniejszych i ciekawszych miast w Polsce, jak bym miał robić ranking najlepszych miast w naszym kraju, to Wrocław na pewno byłby na podium. Dzisiejsze zdjęcia robione tylko w okolicy dworca, więc na pewno nie oddadzą uroku miasta. A sam dworzec, podobno najładniejszy w kraju.


dworzec Wrocław

dworzec Wrocław




Poznań, w sumie to nigdy w nim nie byłem, zawsze tylko przejazdem. Więc na temat miasta wypowiadać się nie mogę. Ale wspomnę chociaż coś o jego dworcu. Według mnie wygląd nie jest taki najgorszy. Nowoczesny, w nocy fajnie oświetlony, prezentuję się całkiem, całkiem. Dlaczego od razu z formułowanie, że "nie taki najgorszy". A no dlatego, że jakiś czas temu, dworzec wygrał konkurs na najgorszą budowle 2013 roku. Zarówno pod względem funkcjonalności jaki i wyglądu. Trochę to śmieszne, bo nie jest to jakiś prywatny, biurowiec, gdzie inwestor może mieć zwyczajnie słaby gust. Tylko budynek, który ma być wizytówką miasta, którego projekt wybrało właśnie miasto...

Poznań



Gdańsk, typowo "historyczne" miasto. Tak jak całe Śródmieście taki i budynek dworca to zabytek. Poniżej jedno zdjęcie robione już w nocy, więc szału nie ma. Ale to nic, w Gdańsku mieszkam na co dzień, więc więcej, lepszej jakości zdjęć na pewno nie zabraknie w kolejnych postach... 

Gdańsk

Pierwsze efitkowe fotki Gdańska, można zobaczyć tutaj KLIK 

2014/04/21

Czym jest Tabata i kiedy powinno się ją stosować

Tabata


czym jest tabata

Jest treningiem metabolicznym. Można go stosować jako odskocznie od treningów aerobowych i co ważne z powodzeniem, można wykonywać go w domu, bez potrzeby kupowania jakiegokolwiek sprzętu.

Polega na wykonaniu jednego ćwiczenia, które angażuję jak najwięcej grup mięśniowych (np.Tabata Squats, link poniżej), nie ma tu miejsca na ćwiczenia izolowane.
Trening powinien zawierać 8 serii i nie powinien trwać dłużej jak 4 min.

Najbardziej powszechny wariant to 20 sekundowe serie z 10 sekundowymi przerwami. Ale można też zrobić tak jak na przykładowym filmiku poniżej, czyli zamiast 20sekundowej serii, chłopak stosuję serie składającą się z 25 pow.



Trening wygląda na lekki, ale niech was nie zwiodą pozory;)

2014/04/20

Miejsca, które powinieneś zobaczyć będąc w USA -cz.3

Jeśli bycie FIT to również twój LifeStyle



Bev Francis Powerhouse Gym
Syosset, New York 


Powerhouse Gym to siłownia założona przez Bev Francis, emerytowaną kulturystkę i ciężarowca. Wielokrotna medalistka z kilkudziesięcioma rekordami w trójboju. Dwukrotna wicemistrzyni Ms. Olympia. Sędzia w federacji IFBB. Dzięki swojej popularności i zaangażowaniu, stworzyła wraz ze swoim mężem jedna z najlepszych siłowni na świecie. Wielka powierzchnia, najnowocześniejszy sprzęt, ringi. Dodatkowo trenerzy, najlepsi w swoim fachu z tytułami mistrzowskimi. No i goście, też z najwyższej półki, gwiazdy kulturystki i nie tylko. 




2014/04/18

Samsung Ativ S moja recenzja

Moja opinia po trzech miesiącach użytkowania.


Kilka zdjęć mojego Ativ S




Zdjęcia pudełka, instrukcji i ładowarki sobie odpuszczę, nie jest to recenzja dla maniaków telefonów, tylko dla przeciętnej osoby.


Na wstępie kilka podstawowych danych technicznych, żeby tylko przybliżyć o czym piszę. O takich funkcjach jak wysyłanie SMS i MMS czy brak IrDy, nie będę pisał, taki info to na google. A więc:

  • System operacyjny: Windows Phone 8
  • Wyświetlacz: Super AMOLED, 16M kolorów, 720x1280 px (4,8")
  • Pamięć wbudowana: 32 GB
  • Pamięć RAM: 1GB
  • Karty pamięci: Micro do 64 GB
  • Procesor: 1,5 GHz Qualcomm MSM 8960
  • Aparat foto: 8Mpx, 3264x2448 px
  • Aparat foto przód: 2 Mpx 1600x1200 px
A teraz już moja opinia. Zacznę od dodatków, słuchawki i ładowarka. Tutaj jest ok, nie ma do czego się przyczepić. Spełniają swoją funkcje i nic się z nimi nie dzieje niepożądanego.

Co do wyglądu telefonu nie ma co ukrywać, jest ładny zgrabny i stylowy. Ale jak każda słuchaweczka ma też minusy. I o ile do frontu nie da się przyczepić, tak tył zostawia wiele do życzenia. Co tu dużo gadać, tylna klapka to po prostu niewypał. Wygląda ładnie, bo imituje szlifowaną stal, niestety tylko imituję. W rzeczywistości jest to zwykły plastik, który na wytrzymały nie wygląda. Co prawda u mnie po trzech miesiącach jeszcze nic się tam nie dzieje, ale już w jednym miejscu, gdzie jest zatrzask, telefon pod naciskiem moich paluchów delikatnie trzeszczy. Dodatkowo podatny na zarysowania, noszę telefon w pokrowcu, a mimo to na tyle pojawiły się pierwsze rysy. Nie podoba mi się również, że jest strasznie śliski, ale już się przyzwyczaiłem być bardzo ostrożnym.

Jak to się mówi, nie liczy się wygląd tylko wnętrze, dlatego przejdę teraz do tej części. Procesor, nie znam się na parametrach, więc wypowiem się tak. Mam około czterdziestu zainstalowanych aplikacji, kilka gier wśród, których są takie co zajmują ponad 1 GB i pamięć zawaloną muzyką. Mimo to nie zauważyłem, aby cokolwiek mi się zawieszało, przycinało i mulił. 
Zaletą telefonu jest też ekran, ładne, nasycone kolory, nic nie bije w oczy. To samo z aparatem, lustrzanka to nie jest, więc nie ma co być nazbyt rygorystycznym. W jednym słowie -ujdzie. Za to lampa błyskowa, bardzo mocna. 






Ale to co najbardziej urzekło mnie w tym smartphonie to system operacyjny WP8, jego prostota i przejrzystość. Dzisiaj już wiem, że nigdy nie wrócę do Androida.



Tą krótką recenzje podsumuję tym, że cena w sklepach jest mocno konkurencyjna w stosunku do innych podobnych modeli. Jeśli miałbym ocenić Ativ S za całokształt, dostałby by 7 punktów, na 10 możliwych.